poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Weekend w Pradze

W długi sierpniowy weekend wybraliśmy się do Pragi...
Wiele słyszeliśmy o tym mieście ale nigdy jakoś nie było okazji pomimo, że to całkiem blisko. No to rezerwacja hotelu na www.booking.com, hotel wybrany, zapakowane aparaty, jedziemy.
Wyjechaliśmy około północy bo przypadała akurat noc spadających gwiazd, no to należy wykorzystać i oczywiście nocne zdjęcia zrobić. Chmury, chmury ...chmury, szanse na zdjęcia żadne. Przespaliśmy świt gdzieś pod granicą na trasie w aucie. Trudno gwiazdy nie chciały tym razem współpracować.
Dojechaliśmy na miejsce około godziny 14. Hotel który zarezerwowałam mieścił się 14 km od centrum i z wyglądu to naprawdę wiele przeszedł. Na recepcji wiadomość : nie ma wody. No to wyśmienicie. Ale mamy zarezerwowane miejsca w zaprzyjaźnionym hotelu 30 km stąd, a 14 km od centrum. No to super, przynajmniej jest alternatywa. Jedziemy. Hotel ładny, czysty z parkingiem ( namiary mam jakby ktoś był zainteresowany). Zaraz pod hotelem przystanek tramwajowy, po tym jak się odświeżyliśmy ruszamy z aparatami do centrum. Nic konkretnego nie zamierzaliśmy w pierwszy dzień oglądać, ot spacer i może coś po drodze...
Po drodze most piękny zresztą, jeden drugi , rewelacja...tłumy turystów, coraz większe tłumy ...na moście Karola to już nie można przejść. Coś tam zjedliśmy, tego to nawet nie będę wspominać, potem piwo ...pub, dalej już było fajnie :) Wieczór fotograficznie marny, no ale jutro od rana....
Rano ruszamy...nic, tłumy, tłumy, pozamykane podwórka które w takich miastach są największą wizytówką przeszłości miasta. Dzielnica żydowska to właściwie jedynie Synagoga i Cmentarz, i tu i tu wstęp płatny kolejka i tłuuuuumy ludzi.
Uznaliśmy, że dobrym rozwiązaniem będzie ewakuacja z tego miejsca , jedziemy poza miasto na makro. Objechaliśmy peryferia Pragi, no lepiej nie było. Zdjęć w sumie chyba zero...chociaż nie pamiętam dokładnie.
Wnioski to : dość drogo choć spodziewaliśmy się, bo to jednak stolica. Fotograficznie dla mnie ciężko, może fotografowie architektury byliby zadowoleni, nie wiem. Klimat? Dla mnie Lublin to zdecydowanie bardziej klimatyczne miejsce na mapie. Fajnie zorganizowana komunikacja, prawo, i to, że kościoły to naprawdę sporadyczna i wątpliwa atrakcja. A to się jednak ceni :)
Praga zaliczona, sfotografowane to co się dało, na nic więcej mnie stać w tym miejscu nie było. Nie wiem może to po prostu zły dzień...
To moje odczucia, trzeba pojechać i oczywiście przekonać się na własnej skórze.
A oto Praga widziana moim obiektywem :









 


środa, 17 sierpnia 2011

Inny wymiar


Jakiś pączek taki...
Złożone jajeczka. Prawdopodobnie jaszczurki.

Najbardziej klimatycznym miastem w Polsce jest ...

... według mnie Lublin. Jest to, oczywiście, wyłącznie subiektywne zdanie i można się z tym nie zgadzać, bo przecież Polska ma naprawdę wiele pięknych miejsc. Jednak na mnie Lublin zrobił niesamowite wrażenie.
Był to kolejny przystanek na mapie naszej podróży wschodniej i nawet pomimo paskudnej pogody jaka nam wtedy towarzyszyła, gdyby nie czas i kolejne miejsca do odwiedzenia, zostałabym tam na dłużej.
Mieliśmy możliwość pospacerowania w okolicach Starówki i to co tam zobaczyłam , do złudzenia przypominało mi klimat barcelońskich uliczek. Pięknie oświetlone uliczki, bardzo dyskretnie restaurowane kamienice, które klimatem przypominały o dawnych żydowskich mieszkańcach.
Dojechaliśmy do Lublina późnym wieczorem i zmęczeni 10 godzinną podróżą postanowiliśmy pójść na posiłek nie zabierając aparatów. I to był błąd.  Pogoda była piękna tego wieczoru i zdjęcia nocne oddałyby najbardziej to co chciałabym o tym mieście opowiedzieć. W wymiarze fotograficznym, rzecz jasna :), gdyż opowiadanie jako takie, średnio mi wychodzi :)
Niestety, od rana dnia następnego padał deszcz i zdjęcia są jakie są. Trochę pochodziliśmy, wypiliśmy kawę na rynku, obejrzeliśmy koncert U2 na DVD (dzięki uprzejmości pewnej Pani w pubie), przestało na moment padać i udało się kilka zdjęć zrobić.
Nie wiem czy osiągnęłam choć w części cel przekazania na fotografii klimatu tego miejsca, ale naprawdę to wszystko co można było tego dnia zrobić. Jednak zachęcam wszystkich do odwiedzin Lublina, choćby na weekend, bo warto. Bardzo warto. :)












piątek, 12 sierpnia 2011

Godzina 3.45 wschód słońca na plaży w Piaskach

Nasza wakacyjna wyprawa rozpoczęła się w tym roku w nadmorskiej miejscowości Piaski. Tam dojechaliśmy z Poznania, tam spędziliśmy pierwszą noc w namiocie na wydmach, tam mieliśmy odwiedziny kogoś kto był bardzo zainteresowany naszym namiotem, także nocka dla mnie była z głowy :) Miałam przynajmniej okazję zobaczyć wschód słońca z perspektywy plaży. Wrażenia niesamowite.Warto się podnieść tak wcześnie, bo wschód słońca to najbardziej magiczny moment dnia.














czwartek, 11 sierpnia 2011

Moje Bieszczady

Góry aż do nieba
I zieleni krzyk
Polna droga pośród kwiatów
I złamany krzyż
Strumień skryty w mroku
I zdziczały sad
Stara cerkiew pod modrzewiem
I pęknięty dzwon
Zarośnięty cmentarz
Na nim dzikie bzy
Ile łez i ile krzywdy ile ludzkiej krwi
Księżyc nad Otrytem
Niebo pełne gwiazd
Tańczą szare popielice
San usypia nas

To właśnie są
To właśnie moje Bieszczady

KSU " Moje Bieszczady"